Kaleidoscope
Life Is a Highway...
Myśli wyrażone w słowach
Every story has an end... wtorek, 01 marzec 2011, 22:07
Pozwolę sobie zacząć słowami, którymi zaczynałam rok temu... i dwa... Podobnymi słowami, bo... Gdzieś pomiędzy wczoraj a dziś była nasza trzecia rocznica... Rocznica związku, który nie istniał, zawartego w dniu, którego nie ma... Dlatego nie sposób nie myśleć w tej chwili o Tobie... Słowa, którymi rozpoczęłam, musiałam zmienić, ponieważ wkradł się w ten związek czas przeszły. Wiesz, pamiętam, jak tamtego dnia zastanawiałam się, czy uda nam się dotrwać do pierwszej właściwej rocznicy, czy dotrwamy do momentu, kiedy dzień, którego nie ma, znów będzie. Podchodziłam wtedy to tego bardzo optymistycznie... Myślałam, że uda nam się obchodzić tę pierwszą właściwą rocznicę wspólnie... Myślałam, że wciąż będziemy w tak dobrych stosunkach... Dziś już wiem, jak bardzo się myliłam... Zniknąłeś niedługo po osiągnięciu półmetka... Teraz pozostaje już tylko pogodzić się z myślą, że kolejnej rocznicy nie będzie. Zastanawiam się tylko, czy pamiętałeś... Czy myślałeś dziś o tamtych wydarzeniach... Czy wspomniałeś choć przez chwilę. Tego nie wiem i się nie dowiem. Uznałam za to, że to jest idealny moment, by w końcu wyprawić Ci pogrzeb. Pytasz, dlaczego pogrzeb? A pamiętasz, co tamtego wieczoru powiedziałam? Pamiętasz, co mówiłam za każdym razem, kiedy ten temat nam się nawijał? Oczywiście, że pamiętasz... I widzisz... To nie jest tak, że Ty odszedłeś... Ty dla mnie umarłeś. Mężczyzna, którym byłeś tamtego wieczoru, nie żyje. Dziś jesteś kimś zupełnie innym... Dziś jesteś kimś, kogo nie znam... Dlatego jestem wolna od wszystkich słów, które wtedy padły... Dlatego mogę pozwolić Ci zniknąć... I dlatego mogę pozwolić sobie żyć dalej tak, jakby tamtego dnia naprawdę nigdy nie było.
Istnieje tylko jeden mały problem... Wspomnienia... Czasem miałabym ochotę je wszystkie wymazać. Tak wiele z tego, co mówiłeś kiedyś, kłóci się z tym, jak postąpiłeś na koniec. To tak, jakbym faktycznie miała do czynienia z dwiema zupełnie innymi osobami. I sama nie wiem, do którego Ciebie mam pisać. A na koniec najbardziej boli mnie to, że nie potrafiłeś uszanować mojej ostatniej prośby. Nigdy nie miałam ich wiele i nie wiem, czy zależało mi na którejś bardziej, niż na tej ostatniej. Chciałam tylko, byś pozwolił mi przestać czekać... Czy naprawdę prosiłam o tak wiele? Czy musiałeś zakłócić mój spokój właśnie wtedy, gdy zacząłeś znikać z moich myśli? Radziłam sobie świetnie bez Ciebie... Po co więc wysłałeś mi wtedy te życzenia? Po co do jasnej... Anielki?! Czy to jakiś rodzaj tortury? Nie obchodzi mnie już co czujesz... Nie obchodzi mnie, czego chcesz... Dlaczego miałoby, skoro Ciebie nie obchodziły moje potrzeby, moje uczucia? I muszę przyznać, że ta wymówka ze spotkaniem jest najbardziej idiotycznym wykrętem, jaki mogłeś wymyślić. Pozwolę sobie Cię oświecić... Ja nie mam Ci już nic do powiedzenia. Po co miałabym chcieć się z Tobą spotkać? Nie, ja chcę zakopać moje wspomnienia... Chcę pochować tego, kim byłeś i nie chcę poznawać tego, kim jesteś teraz.
Dostałam od Ciebie bardzo wiele... Bardzo wiele się od Ciebie i dzięki Tobie nauczyłam. Byłeś świetną rozrywką i interesującym przypadkiem. Nasze rozmowy były tak bardzo zakorzenione w moją codzienność, że nie wyobrażałam sobie jej bez nich. Czekałam na Ciebie każdego wieczoru i nigdy nie żałowałam poświęconego Ci czasu. Byłeś mi najbliższym przyjacielem, choć dzieliły nas setki kilometrów. Pomogłeś mi przejść przez najtrudniejsze momenty mojego życia w tamtym czasie. Byłeś dla mnie zagadką i wyzwaniem... Byłeś moją próbą, którą przeszłam, mimo wszystkich wątpliwości i rozterek, pomyślnie. Byłeś kimś, kogo nigdy nie chciałam zapomnieć... I tylko... Niepotrzebnie się we mnie zakochałeś...
 
Dotarłam do miejsca, w którym droga się kończy... Nie mogę uczynić już żadnego kroku. Dlatego musiałam podjąć ostateczną decyzję. Nie była ona łatwa, bo bardzo przywiązałam się do tego miejsca. Tak wiele siebie tu zostawiłam... Tak wiele radości i smutków przelałam na ten ciemny asfalt mojej autostrady. Ile emocji, uczuć, tęsknot i łez zawierają te litery, prawdopodobnie wiem tylko ja. Ale nie pozostało już żadne zdanie, które mogłabym tu dopisać, żaden wyraz... To koniec drogi... Czas więc wytyczyć nowy, inny szlak. I choć budowa tej autostrady zostaje zamknięta, to wszystko, co już zostało zbudowane pozostanie, a ja od czasu do czasu zapewne wrócę tu, by przejść się kawałek i wspomnieć chwile, kiedy został zbudowany. To w końcu fragment mojego życia, ale dalszy jego ciąg powstanie w innym miejscu. Odchodzę stąd z pewnego rodzaju żalem i sentymentem. To miejsce bardzo mi pomogło w trudnych chwilach. Dzięki tej autostradzie poznałam kilka wartościowych osób, które, mam nadzieję, będą dalej ze mną szły ścieżką przez łąkę. Dostałam od nich wiele ciepłych słów i dziś, na koniec wędrówki autostradą, chciałabym im podziękować za to, że szły dzielnie obok i wspierały mnie. Nie, nie wymienię nikogo z imienia, bo przecież oni i tak wiedzą...
 
You’re all I don’t need... poniedziałek, 29 listopad 2010, 01:01
Zajęłam głowę innymi rzeczami. Zagospodarowałam sobie jakoś ten czas, który zwykłeś wypełniać mi Ty. Przestałam myśleć, przestałam roztrząsać... Czasem tylko jeszcze ktoś o Tobie wspomni, a ja sztywnieję na dźwięk Twojego imienia... Czasem jakaś piosenka, miejsce, czy zdarzenie sprawia, że pojawiasz się w moich myślach Ty, a wraz z Tobą ukłucie bólu... Taka mała igiełka przypominająca, że rana jeszcze całkiem się nie zagoiła. Twoje imię wciąż ciężko przechodzi przez gardło, nawet jeśli mówię o kimś zupełnie innym. Jednak przez większość czasu nie pałętasz się po mojej głowie... Już nie... I nie pozostało już nic poza resztkami złości i żalu. Znieczuliłam się... Znalazłam w sobie siłę, by zamrozić wszystkie uczucia. Pozostała tylko obojętność.
Któregoś dnia leżałam w łóżku, gotowa do snu. Wtedy pojawia się najwięcej myśli. Coś sprawiło, że pobiegły w stronę Ciebie. I wiesz, co? Kiedy analizowałam swoje uczucia i emocje z Tobą związane, przypomniała mi się piosenka, której refren tak bardzo pasował do tego, co czułam. I tak sobie pomyślałam, że nigdy nie przypuszczałam, że staniesz się któregoś dnia tylko zdjęciem, które trzeba spalić. Tylko zdjęciem...

Przestałam liczyć dni... To przecież i tak nie ma sensu... Już nie czekam... Już niczego od Ciebie nie potrzebuję... Już niczego od Ciebie nie chcę... Stałeś się dla mnie wszystkim tym, czego mi nie potrzeba...
Po prostu zniknij z moich myśli tak, jak zniknąłeś z mojego życia...
Nagle tak cicho zrobiło się w moim świecie bez Ciebie... wtorek, 26 październik 2010, 01:52
Niedługo minie miesiąc od mojej wiadomości... To zadziwiające, jak bardzo nie masz dla mnie czasu. Nawet w takiej chwili, jak ta. Powiedz mi, jak to możliwe, że jeszcze pół roku temu potrafiłeś poświęcać mi każdy wieczór? Jak to możliwe, że udawało Ci się znaleźć czas, by rozmawiać ze mną godzinę, dwie, trzy... I jak to możliwe, że dziś brak Ci go, by napisać jednego maila... Jedną głupią wiadomość. Czy to naprawdę tak wiele? Nie wierzę, po prostu nie wierzę, że jesteś tak zajęty. Niby czym? Chyba rozmowami z nią... Zamieniłeś sobie na "lepszy model"? Nie, to nie jest zazdrość... Mnie to po prostu boli... I jeszcze przede mną udajesz... Ale ja głupia nie jestem... Ciekawe, że jakoś ostatnio miałeś czas, by cały dzień siedzieć na komunikatorze, z którego ja nie korzystam. Jak mi to wytłumaczysz? Gdybyś tylko chciał, moglibyśmy mieć to oboje z głowy... Ale Tobie widać to sprawia jakąś chorą przyjemność. Ja jakoś mogłam sobie to rozłożyć na raty, skoro nie dałam rady napisać wszystkiego na raz. Ty nie możesz? Nie wierzę... Po prostu nie wierzę. I już nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać, kiedy widzę Cię dostępnego zanim ja się pojawię, by po chwili mojej dostępności dostrzec, że Ciebie już nie ma. Zachowujesz się jak dzieciak, wiesz? Niedojrzały dzieciak. Tchórz... Najzwyklejszy w świecie tchórz. Ja mam dość tej zabawy... Nie jesteśmy już w przedszkolu. Nigdy nie myślałam, że nie będziesz potrafił załatwić takiej prostej sprawy. Nie chcę się więcej denerwować i dlatego coraz częściej myślę o usunięciu Cię z mojego świata. Może to wyglądać na niedojrzałą zagrywkę, ale ja po prostu nie chcę widzieć, że jesteś online i pamiętać o Twoich kłamstwach, że nie masz czasu. Bardzo chcę, by moje wspomnienie o Tobie było pozytywne, ale Ty, póki co, robisz wszystko, by stało się inaczej. Uwierzyłam w Twoje ostatnie słowa i chciałam uwierzyć w następne... Napisz je, zanim całkiem w Ciebie zwątpię...
W tym wszystkim najbardziej mnie denerwuje moja słabość. To, że tak strasznie tęsknię za tymi naszymi rozmowami. Nie, nie tyle za Tobą, co za Twoją obecnością, za tym, że każdego wieczoru mogłam sobie tu przyjść i opowiedzieć komuś o tym, jak mi minął dzień. O tych wszystkich głupotach, jakie się wydarzyły. Że zrobiłam dzieciakom kanapki, które im wyjątkowo smakowały albo, że pomalowałam sobie biurko i teraz siedzę na podłodze. A może o tym, że jak dla mnie to już jest zdecydowanie za zimno i zaczynam tęsknić za latem, które ledwo co się przecież skończyło... Wciąż łapię się na zapamiętywaniu drobiazgów, które mogłyby Cię w jakiś sposób zainteresować. A potem czuję ukłucie bólu, kiedy dociera do mnie rzeczywistość i świadomość, że Ciebie już nie ma. Tak bardzo brakuje mi tego czasu, który poświęcałam na rozmowy z Tobą. I dopiero teraz dostrzegam, że mój komunikator jest na dobrą sprawę kompletnie bezużyteczny, bo odkąd Ty zamilkłeś, nie rozmawiam już praktycznie z nikim. Cisza... Nie zwracałam na to uwagi wcześniej, jeśli nawet zauważałam, to nie zdawałam sobie sprawy z tego, że poza Tobą nie ma nikogo. Nie myślałam, że tak bardzo może mi brakować tej zwyczajnej, prostej, codziennej czynności. A może to coś więcej...? Brakuje mi przyjaznej ludzkiej duszy, z którą mogę pogadać o wszystkim i prawie zawsze... Staram się żyć normalnie i próbuję sobie to wszystko w środku mnie poukładać, ale... Jak mam to zrobić, skoro Ty nagle odszedłeś wyrywając kawałek mojego serca? Pozostawiłeś po sobie pustkę... A ja nie potrafię jej niczym zapełnić... Robię wiele różnych rzeczy, by nie myśleć, by zapomnieć, jednak... Nie zawsze mi się to udaje... Wracam do pewnych rzeczy, które robiłam, zanim poznałam Ciebie, ale nie odnajduję w nich tej przyjemności, jaką czerpałam wcześniej. Podchodzę do nowych znajomości z rezerwą. I dziś wiem, że więcej nie pozwolę, by ktoś taki, jak Ty, wszedł tak głęboko do mojego świata. Przecież zawsze wiedziałam, że daleko tak zajść nie można... Chciałam jednak widzieć coś innego. Dostałam od życia kolejną nauczkę. Postaram się pamiętać. Bo choć udawanie, że wszystko jest w porządku, opanowałam do perfekcji, to kosztuje mnie to zbyt wiele. Więcej takiej ceny płacić nie chcę.
Obiecałam sobie, że już nie będę przez Ciebie płakać, ale jeśli mam być szczera, to nie wiem, czy uda mi się dotrzymać tego słowa. To czasem jeszcze tak bardzo boli...
A najgorsze jest to, że ja nadal nie wiem, o co tyle milczenia...

Uwolnij siebie i mnie...
It's sad, but sometimes moving on with the rest of your life... Starts with goodbye... środa, 29 wrzesień 2010, 01:47
“Nasza historia składa się z trzech części: początku, środka i końca. I choć w ten sposób rozwija się każda historia, nadal nie mogę uwierzyć, że nasza nie będzie trwała wiecznie.”

Stało się... Zrobiłam to... W końcu napisałam do Ciebie tę ostatnią wiadomość. Po trzech latach znajomości i dokładnie czterech miesiącach milczenia z Twojej strony, powiedziałam pas. Zajęło mi bardzo dużo czasu, by znaleźć w sobie siłę i napisać do Ciebie po raz ostatni, ale wreszcie to zrobiłam. Myślałam, że będzie bolało... Myślałam, że łzy będą strumieniami płynęły po moich policzkach... Nic takiego się nie dzieje. Odczuwam wręcz niepokojący spokój. Wiem jednak, że to jeszcze się zmieni. Jak choćby przed chwilą, kiedy otrzymałam informację o nowej wiadomości w skrzynce e-mail... Moje serce natychmiast przyśpieszyło, a ja drżącymi rękami wpisywałam hasło, próbując się zalogować. Sekundy, kiedy strona się ładowała, płynęły jakoś wolniej, niż zwykle, a wraz z każdą następną, moje serce biło szybciej. Myślałam sobie, że to nie możesz być Ty, nie tak szybko... I po raz kolejny miałam rację. Jakoś ostatnio nie lubię mieć racji...
Pisanie tej wiadomości zajęło mi trzy dni i... Trzy strony w Wordzie. Dłuższy był tylko mój odręczny list. Zauważyłeś, że znów pojawia się ta nieszczęsna trójka? Czy to znów po jednej stronie za każdy rok znajomości z Tobą? Ech... Pisałam to tak długo, bo nie umiałam tego zrobić "na raz". Zbyt trudną treść zawierał. I to ostatnie słowo... Za żadne skarby nie chciało mi przejść przez palce. Wylałam kilka łez, zanim udało mi się je z siebie wydusić (mam jednak nadzieję, że już nigdy więcej nie będę przez Ciebie płakała). Coś ściskało za serce, chciało dać jeszcze czas, kolejną szansę... Ale to by oznaczało kolejną słabość... Znów bym zawiodła samą siebie. Zacisnęłam zęby i dokończyłam każde ze zdań, a potem... Potem nacisnęłam przycisk "wyślij" i wiesz, co się stało? Zawiesił się serwer. Tak po prostu... Nie masz pojęcia, ile wątpliwości nagle napłynęło do mojej głowy... Ale zrobiłam to, co zrobić musiałam. Ponowiłam próbę i teraz się już tylko zastanawiam, czy przeczytałeś... A jeśli tak, to co poczułeś i... Czy odpiszesz... Tak, jak Cię prosiłam...
Czuję tylko lekki ucisk na sercu, kiedy myślę, że to już koniec. I tak jest lepiej, niż się spodziewałam, ale czekam na Twoją reakcję... Dopiero wtedy będę mogła stwierdzić, czy naprawdę tak łatwo poszło. Spodziewam się jeszcze bólu, ale... Zobaczymy, co będzie. Tak bardzo jest mi przykro... Chciałabym, żeby dało się jeszcze wszystko odkręcić... Chciałabym, by wszystko wróciło do "normy"... Chciałabym, by było jak dawniej... Ale usiłowanie przywrócenia tego, co mieliśmy, byłoby jak próba okręcenia świata w drugą stronę... Albo wlania kropli deszczu z powrotem w chmurę...
Co prawda napisałam do Ciebie ostatnią wiadomość, ale nie jestem jeszcze gotowa na odejście z tego miejsca. Obawiam się, że mimo wszystko, pojawi się coś, co będę musiała jeszcze z siebie wyrzucić... Coś, co będę jeszcze chciała Ci powiedzieć, chociaż nie będę mogła powiedzieć Ci już nic. Po to powstało to miejsce i dlatego już niedługo przestanie mi być potrzebne... Kiedy przestanę się łapać na myśli, że muszę Ci o czymś powiedzieć... Kiedy oswoję się z myślą, że już więcej nie porozmawiamy tak, jak było to naszym zwyczajem przez blisko trzy lata... Kiedy nauczę się znów żyć bez Ciebie... Wtedy odejdę i stąd...
Czasem ruszenie naprzód z resztą życia zaczyna się od pożegnania... Ja... Pożegnałam dziś... Najlepszego przyjaciela... I jest mi z tym źle...
wtorek, 24 sierpień 2010, 18:37

Zabłądziłam...
Idąc ścieżką, która nigdy nie powstała
Do domu z obłoków i promieni słońca.
W prawdzie Twoich kłamstw zgubiłam drogę
Nie słysząc słów w echu Twojego milczenia.

Sparzył mnie lód Twojego gorącego serca.
A może cała rzeczywistość to tylko iluzja?

Zabłądziłam...
Próbując schwytać wiatr w swoje dłonie,
Szukając odpowiedzi na niezadane pytania.
Blask nocy nie rozświetla śladów naszych stóp
W ślepym zaułku niekończącej się drogi.

Doszłam do miejsca, w którym wcale mnie nie ma,
Pozostała jedynie pełnia pustki mijających dni.

Zabłądziłam...
Poprzez zamknięte powieki spoglądam na Twoją znikającą postać,
Po policzkach płyną już tylko suche krople łez.
Pamiętam wszystkie chwile, które poszły w niepamięć.
W ustach gorycz słodkich wspomnień.

Konsekwentna tylko w swojej niekonsekwencji
Odchodzę wciąż pozostając w tym samym miejscu.

Ścieżka na łąkę



Są dni, za dużo myślę, zbyt mocno czuję...


Nie zawsze kiedy nie wiesz dokąd idziesz, idziesz donikąd.



Everything you want is not everything you need.


It's funny how the distance can make you feel close
And the things you lost are the things you want most...


 


<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Myśli minione
Rok 2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Trochę liczb:
Zajrzeli:
 
10143
Odezwali się:
 
1333
Zostali:
 
17
Twój głos
Aktualna liczba głosów:
 
619
Pokój gościnny
 
Zobacz serwisy INTERIA.PL